Pani Marta mieszka w Pszczynie, która jest niedużym ale bardzo uroczym miastem położonym na południu Górnego Śląska. Pani Marta jest matką dwójki dzieci w wieku szkolnym i pracuje za nieco powyżej minimalnej pensji w jednym z małych pszczyńskich sklepów spożywczych. Jej mąż pracuje w jednej z dużych firm w pobliskich Czechowicach-Dziedzicach i zarabia dwa razy więcej od swojej żony. Dzięki jego zarobkom żyje się im nie najgorzej. Mieszkają w spółdzielczym mieszkaniu na jednym z pszczyńskich osiedli mieszkaniowych, mają nie najgorsze auto, a w tym roku mąż wysłał żonę z dziećmi na wakacje. Sam tłumaczył się, że nadmiar pracy w firmie nie pozwala mu pojechać razem z żoną i dziećmi.

Pani Marta żyła by sobie dalej w błogiej nieświadomości gdyby nie jeden SMS od męża, który tak naprawdę nie był przeznaczony dla niej. SMS o wybitnie erotycznym podtekście… Pani Marta mimo iż zaskoczona postanowiła nie robić awantury i afery dopóki nie będzie miała pewności co też się święci. Po nitce do kłębka odkryła iż jej mąż ma romans z o dziesięć lat młodszą koleżanką z pracy. Mając już pewność postanowiła rozwieść się z mężem kiedy tylko uzbiera wystarczającą ilość dowodów na jego winę. Skontaktowała się z adwokatem żeby dowiedzieć się jakie kroki musi przedsięwziąć by otrzymać rozwód oraz rzecz jasna aby zostały jej przyznane alimenty na dzieci (dowiedz się więcej: www.turczanski.pl/staticpages,index,pokaz,czym_sie_zajmujemy).

Adwokat poinformował panią Martę, że pomimo tego iż wina męża jest ewidentna to musi przygotować się na dość nieprzyjemny przebieg procesu rozwodowego, podczas którego zwykle obie strony wywlekają na jaw wszelkie brudy. Taki proces rozwodowy trwa dość długo, nawet gdy rozejść się chcą obie strony. Kwestia alimentów, która tak interesuje panią Martę również nie jest jednoznaczna. Ponieważ jest ona słabszą ekonomicznie stroną i po rozwodzie jej status wyraźnie się pogorszy to alimenty na dzieci jak najbardziej się jej należą. Druga strona medalu jest jednak taka iż brakuje w Polsce wystarczająco skutecznych form przymusu aby ściągać alimenty od osób, które mają zasądzony obowiązek ich zapłaty.

Podobne scenariusze pisze życie w całej Polsce, nie tylko w Pszczynie. Co roku mnóstwo par się rozchodzi w wyniku czego pogorszeniu ulegają warunki w jakich muszą żyć te osoby, przy których pozostają dzieci (zwykle matki). Przyznane alimenty nie zawsze trafiają na ich konto choć co i raz słyszy się o kolejnych pomysłach władz państwowych jak sobie z tym problemem poradzić.